Szamponetka Marion – kawowy brąz.

Hej! Dziś przychodzę do was z recenzją szamponetki Marion, póki co na stałe farby nie mogę się zdecydować, ale coraz częściej szampony koloryzujące zaczynają mnie męczyć. Chociaż zapewne jest to duża oszczędność finansowa w porównaniu z wizytą u fryzjera, dość znaczna jak dla mnie. Ale przejdźmy do rzeczy… Po nie do końca zadowalającym efekcie odświeżenia koloru szamponem firmy Loreal Casting (wybrałam zbyt jasny odcień – Mroźne Moccachino, którego prawie nie było widać na moich włosach – zamiast ochłodzić odcień mojego brązu który już zdążył porudzieć, szampon nadał im jeszcze bardziej złotego koloru, który mi nie pasuje) postanowiłam na szybko jeszcze przed Sylwestrem poprawić swoje samopoczucie po nieudanym farbowaniu i zafarbowałam włosy szamponem firmy Marion w kolorze kawowy brąz. Szamponetka utrzymuje się na włosach od 4-8 myć, seria aloes&keratyna. Na moje włosy do ramion potrzebowałam 2 saszetek, wolałam żeby farby było więcej a nie żeby brakło i były plamy. Wlałam zawartość 2 saszetek do miseczki i nakładałam palcami wcierając we włosy, jakbym myła je szamponem. Podczas nakładania strasznie poplątały mi się włosy, stały się tępe i sztywne – nałożenie pędzlem do farby graniczyłoby z cudem, powyrywałabym sobie wszystkie włosy! Dlatego nawet nie próbujcie :) Także lepiej nakładać jak maskę czy odżywkę, wcierając od góry w dół pasmo po paśmie i za bardzo nie plątać okrężnymi ruchami, bo później może być ciężko z ogarnięciem fryzury. Tak jak wskazywał stan włosów przy aplikacji (sztywne, tępe) włosy po spłukaniu szamponetki były bardzo przesuszone! Na szczęście zaraz po zmyciu produktu, nałożyłam sporą ilość maski Loreal Absolut Repair, bo inaczej byłoby kiepsko. Także polecam intensywne nawilżenie/odżywienie włosów po użyciu tej właśnie szamponetki.

EFEKTY:
Kolor wyszedł bardzo ładny, chłodny ciemny brąz. Skóra głowy ładnie się domyła, brak plam czy nieestetycznych zacieków, wszystko się ładnie domywa. Brak podrażnienia, jedynie ten przesusz okropny włosów! Faktycznie utrzymuje się krótko na włosach. 3 mycia za mną i od góry już widać spłukany brąz z rudym połyskiem. (post został utworzony 4.01.2017r.) Nie spodziewałam się w sumie cudów. Jest to produkt „na okazję”, nie jako metoda farbowania włosów na dłużej. Myślę, że dzięki świadomej pielęgnacji poradzę sobie z przesuszeniem włosów. Dzięki regularnemu używaniu maski po myciu włosów, wrócą one do stanu sprzed farbowania. A gdy kolor się wypłucze z pewnością wrócą do normy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>